Dziennik autostopowiczki

Wpis

wtorek, 30 października 2012

Coś się kończy, coś się zaczyna...

Przepraszam wszystkich czytelników bloga, że tak rzadko pisuję od jakiegoś czasu. Opuściła mnie trochę wena pisarska. Mam nadzieję, że na blogu będzie się wkrótce trochę więcej działo, bo powoli przekazuję go pod redakcję mojej młodszej siostrze - Zuzce, która idzie w moje autostopowe ślady, a  dodatkowo jest obdarzona dużo większym talentem do opisywania autostopowych przygód. A ja chociaż powoli kończę z blogowaniem, bynajmniej nie kończę mojej przygody z autostopem, chociaż stopniowo nabiera ona zupełnie nowego wymiaru... ;)

 

Ostatni rok obfitował w ciekawe wyprawy autostopowe:

- W styczniu i lutym przemierzyłam autostopem Ugandę, Tanzanię i część Zambii.

- W te wakacje przeżyłam z Zuzką przepiękną wyprawę do Francji, Hiszpanii i Portugalii, którą wkrótce Zuza zrelacjonuje na tym blogu. Była to nasza pierwsza wspólna (i może ostatnia) wyprawa, a dla Zuzy pierwszy autostopowy wyjazd za granicę - całkiem ładny dystans jak na pierwszy raz. Byłam dokładnie w Zuzki wieku, kiedy 7 lat temu pierwszy raz wybrałam się na stopa za granicę :)

- Przede wszystkim brałam udział w największej autostopowej przygodzie i najpiękniejszym wydarzeniu mojego życia - Rekolekcjach Autostopowych "Piękne Stopy", które miałam przyjemność współorganizować.

Co ma wspólnego autostop i wiara? Okazuje się, że dużo :)

Odsyłam więc Was na stronę :
 http://pieknestopy.wordpress.com/

oprócz relacji z tegorocznych rekolekcji znajdziecie tam informacje o planowanych inicjatywach łączących autostop z duchowością a w przyszłości również artykuły poświęcone duchowości podróży. 

Szczegóły wpisu

Tagi:
brak
Kategoria:
Autor(ka):
autostopka
Czas publikacji:
wtorek, 30 października 2012 17:22

Polecane wpisy

Trackback