Dziennik autostopowiczki

Wpis

niedziela, 16 grudnia 2007

o tajnikach autostopowej taktyki...

Kontynuuję cykl praktycznych porad autostopowych.
Jakiś czas temu pisałam o różnorakich technikach łapania stopa. Tym razem o taktykach - czyli o wszystkim o czym warto pomyśleć zanim zaczniemy "machać"...

Generalnie ważne jest, aby próbować się wczuć w myślenie kierowcy, to jak nas widzi, jak może się zatrzymać, dokąd jedzie i dokąd sądzi że może nas zabrać...

WYGLĄD:

- postaraj się być dobrze, z daleka widoczny. Warto zaopatrzyć się w odblaski i kolorowe ubrania, zwaszcza w momencie słabej widoczności

-lepiej nie łapać w okularach przeciwsłonecznych - pierwszy kontakt wzrokowy z kierowcą jest bardzo ważny, wzbudzamy w nim zaufanie

-najlepiej jest jeździć w 2 osoby, idealnie para mieszana lub 2 dziewczyny

-jeśli para jest mieszana lepiej by łapała dziewczyna

-nie chowajcie się po krzakach, druga osoba jedyne co może siedzieć gdzieś z boku, średnio widoczna, ale jednak nie schowana

-korzystajcie z tabliczek. Wyczujcie sytuację, czasami dobrze stosować je zamiennie ze zwykłym machaniem, bo w jednym miejscu może zarówno zachecać jak i zniechecać kierowców.
Przykład: stałyśmy z tabliczką Bruksela gdzieś w Niemczech na jakimś małym wjeździe na autostradę. Oczywiście dłuuugi czas nikt się nie zatrzymywał. Jednak gdy przejeżdżał tamtędy kierowca który jechał prosto do Brukseli, tak go zaskoczyła w tym niespodziewanym miejscu nasza tabliczka do jego miasta, ze chociaż nigdy nie zabiera autostopowiczów stwierdził ze musi nas zabrać.
Tabliczki warto mieć też gdy jedziemy gdzies bardzo blisko, bo bez niej kierowcy sądzą ze jedziemy gdzieś dalej.
(więcej o tabliczkach w notce o technikach)

MIEJSCE ŁAPANIA:

-powinno być dobrze oświetlone
-za nami powinna być spora przestrzeń gdzie można się zatrzymać
-idelane są peage i granice, gdyż zatrzymują się tam wszytskie samochody
-zwracajcie uwagę na znaki drogowe i przerywaną lub ciągłą linię pobocza
-unikajcie miejsc gdzie samochody jeżdżą zbyt szybko
-nie stójcie za zakrętami,
-nie stójcie w miejscach gdzie jest z górki lub pod górkę - trudno się tam zatrzymać ciężarówkom

-na wylotówki czesto jeżdzą bezpłatne autobusy

DOKĄD ŁAPAĆ?

- z dobrego miejsca czekajcie na dobrą okazję

- z zadupia ruszajcie się wszędzie byle nie tam, nawet w przeciwnym kierunku,
-jeśli nic nie możecie złapać lub nie wiecie dokładnie którędy chcecie jechać, a jesteście we dwoje próbujcie jednocześnie łapać w dwóch kierunkach

-jesli chcecie jechać przez nieprzyjazny autostopowiczom kraj lub w złych warunkach atmosferycznych, najlepiej próbować złapać stopa od granicy do granicy

-gdy zbliża się zmrok, lepiej nie wsiadać do pierwszego lepszego samochodu, z którego jak wysiadziemy za 50 km będzie już zupełnie ciemno.Zwłacza jak obecnie stoicie w dobrze oświetlonym miejscu, naprawdę lepiej poczekać na kogoś kto zawiezie was gdzieś dalej, a najlepiej do punktu docelowego.

GDZIE WYSIADAĆ?

-na autostradach zdaża się że stacje benzynowe są dość rzadko i jeśli nie wysiadziecie odpowiednio wcześnie pojawia się problem, że kierowca nie ma was gdzie wysadzić. Dlatego obserujcie znaki drogowe - we Francji i niektórych regionach Niemiec pod tablicą informującej o najbliższej stacji benzynowej zawsze jest informacja za ile km będzie następna.
Najlepiej natomiast posiadać mapę z zaznaczonymi tankstellami. Jesli się takiej nie posiada dobrym patentem jest pstryknięcie cyfrówką zdjecia tablicy z mapą, która znajduje się na każdej niemieckiej stacji benzynowej (podejrzewam że w innych krajach również)

-warto wysiadać na granicy, nawet jeśli kierowca proponuje że podwiezie was trochę dalej. Wiele razy zdażyło mi sie utknać na jakiejś stacji 50 km za granicą, żeby w końcu cofnąć sie z powrotem do granicy, skąd w 5 minut odjeżdżałam gdzieś daaaleko.

-pamiętaj: zawsze lepiej wysiąść trochę wcześniej, niż potem gdzieś utknąć. Dlatego jesli nie jesteście pewni, jak będzie wyglądać miejsce gdzie wysadzi was kierowca, a widzicie świetne miejce do zatrzymania, to wysiadajcie. 15 km was nie zbawi, szybko to nadrobicie w następnym samochodzie który za chwilę złapiecie, a zaoszczędzicie sobie długiego czekania.
zdecydowanie jednak nie warto wysiadać przed dużymi skorzyżowaniami bo:
-samochody które łapiecie jadą w dwóch lub trzech różnych kierunkach, zwłaszcza jesli nie bedziecie mieć tabliczki dokąd chcecie jechać, nikt się wam nie zatrzyma
-za skrzyżowaniem w waszym kierunku będzie jechało o wiele więcej samochodów w waszym kierunku

-nocą najlepiej wysiadać na stacjach benzynowych, ewentualnie granicach lub peagach

-jeśli nie trzeba, to lepiej nie wjeżdżać po drodze do dużych miast, bo z nich najtrudniej jest wyjechać

-nie zbaczajcie z głównej trasy, jeśli nie chcecie poruszać się w tempie 20 km plus pół godziny czekania, albo utknięcia gdzieś na dobre...

INNE:

-generalnie warto się słuchać rad tirowców - odnośnie najlepszej trasy lub miejsca do zatrzymania się, z innymi kierowcami byłabym ostrożna - raczej na ich radach częsciej gorzej wychodziałam niż lepiej, lepiej czasami zdać się na własną intuicję. Apropo tirowców jednak wato brać poprawkę na to że dla niektórych po drogach jeżdża tylko tiry i tylko one biorą autostopowiczów...

-jeśli jedziecie ciężarówką i macie akurat pausę, warto rozejrzeć się po prakingu/stacji benzynowej za jakimś dalekim transportem

-warto współpracować z innymi autostopowiczami - po pierwsze tego wymaga nasza autostopwa solidarność, a po drugie przeważnie obie strony na tym korzystają. Po za tym to dobra okazja do wymiany doświadzeń i rad z przebytej trasy.
Zwłaszcza samotnej autostopowczce dobrze na swej drodze znaleźć samotnego autostopowicza - ona bedzie bezpieczna, on z nią dużo szybciej coś złapie. Innym razem niemiecki autostopowicz pomógł nam się dogadać z kierowcą na stacji benzynowej a pewien autostopowicz w habicie momentalnie złapał nam kolejnego stopa...

-patrzcie na rejestracje (warto mieć zresztą ściągawkę z symbolami miast). Gdy jest dużo aut na parkingu trudno zagadać do wszystkich, dlatego rejestracje są tu bardzo pomocne. Do interesujących nas rejestracji warto bardziej entuzjastycznie machać i przede wszystkim pokazywać tabliczki. No i przede wszystkim są niezastąpione w tzw. "polowaniu z pościgiem" - tą technikę dokładnie opisałam w notce o technikach

-jeśli podwozi was jakiś sympatyczny trucker który jeździ na stałej trasie warto do niego wziąść namiary - a nóż kiedyś się przydadzą

-jeśli musicie się kawałek przejść po poboczu do miejsca gdzie bedziecie łapać, nie traćcie czasu i próbujcie łapać też w marszu - zwłaszcza gdy jest mały ruch (po prostu odwracajcie się na moment). Gdy jest wiekszy ruch, przyczepcie sobie po prostu tabliczki do plecaków, może a nóż ktos się zatrzyma

- jeśli zdaży się wam że zostaniecie wysadzeni na środku autostrady, to absolutnie nie dajcie sobie wlepic za to mandatu. Gdy widzicie zbliżajacą się policję, zanim oni cokolwiek powiedzą, sami zwróccie sie do nich z prośbą o pomoc - wysadzili nas tutaj i teraz nie wiemy co robić!! nie chcemy tu stać!! niech panowie nas stąd zabiorą, prosimy!!

-Nigdy się nie zniecierpliwiaj!! OPTYMISTYCZNE NASTAWIENIE to absolutna podstawa!!
ja już dawno odkryłam że kiedy długo gdzieś sterczę to po prostu czekam na kogoś specjalnego...przesympatycznego, interesującego kierowcę, który jedzie daleko i to luksusowym wozem :)



Rad tych należy się stosować przede wszystkim gdy zależy nam na czasie. Generalnie, mając dobrze opracowaną technikę i trochę doświadczenia, można pokonywać dalekie trasy w zawrotnym, rekordowym tempie, zdobywać medale na mistrzostwach autostopowych i przemieszczać się dużo szybciej niż autokarem....
Ale wiadomo - podróże autostopowe żądzą się swoimi prawami i trzeba być gotowym na niespodzianki...
aczkolwiek w moim przypadku zawsze gdy chcę gdzieś dojechać, mam pewność że tam dojadę i to w odpowiednim czasie, a jeśli nie, to i tak na tym dobrze wyjdę :) Tej pewnosci się trzymam, dlatego jak do tej pory jeszcze się nie zdażyło aby tak nie było...jak już pisałam grunt to optymistyczne nastawienie :)


Z drugiej jednak strony to najprzyjemniej się nigdzie nie spieszyć, dać się prowadzić losowi, oddać się włóczędze i za dużo nie kombinować, nie wybrzydzać... poczuć smak przygody i być otwartym na wszystko co nas spotka, każdego kierowcę który się zatrzyma, każde miejsce w którym przyjdzie nam zapuszczać korzenie...

Na autostopie na pewno liczy się pewien spryt, odpowiednia strategia i przewidywanie, ale podstawą jest na pewno intuicja. Nie wiem czy można się jej nauczyć, czy trzeba się po prostu "urodzić" do autostopowania, ale sądzę że na pewno częściowo można ją nabyć w miarę doświadczenia.

Taktyki, taktykami, ale swoją drogą na autostopie niczego się nie da przewidzieć. W wydawałoby się świetnym miejscu można sterczeć i sterczeć, a w ewidentnie beznadziejnym złapać coś w 10 min...jak na przykład tutaj (może na zdjęciu tego nie widać ale samochody jeździły tam baaardzo szybko):




Ale to właśnie cały smak autostopu!!!


Szczegóły wpisu

Tagi:
brak
Kategoria:
Autor(ka):
autostopka
Czas publikacji:
niedziela, 16 grudnia 2007 12:11

Polecane wpisy

Trackback

Komentarze

Dodaj komentarz

  • mlody-inwestor napisał(a) komentarz datowany na 2007/12/16 13:20:56:

    Ja dodam ze zawsze smiesza mnie ci wolni autostopowicze ktorym dotarcie do francji zajmuje kilka dni...

    Klucz do sukcesu to wg. mnie lapanie stopa BEZPOSREDNIO do miejsca gdzie chcemy sie udac.

    Testowalem w zyciu wiele wariantow i ten jest zdecydowanie najszybszy.
    Lepiej troche postac i potem jechac szybciej anizeli zmieniac transport co pol godziny. Tak wiec stanie w Szczecinie z tabliczka "Paris" nie jest takie glupie jak sie wydaje.

    warto tez znac patent z Policja:
    Jesli jestesmy totalnie udupieni - to szukamy radiowozu i zwyczajnie prosimy o pomoc o podwiezienie do np. najblizszej stacji. Testowane w UK i dziala.

    ps. dziewczyny maja O WIELE latwiej ;)
    ps2. czasami wiecej wydamy na posilek na stacji benzynowej anizeli bilet lotniczy do obcego kraju (kupiony odpowiednio wczesniej)... Wiec to tak naprawde sciema z tym "tanim" podrozowaniem ;) haha

  • autostopka napisał(a) komentarz datowany na 2007/12/16 17:33:34:

    zdecydowanie łapanie stopa bezpośrednio do miejsca gdzie chcemy się udać to sukces czasowy (chociaż to też zależy dokąd jedziemy i skąd)...ale nie powiem ze pełen sukces, bo jednak coś się w ten sposób traci...przygodę, całą różnorodną mozaikę kierowców, smak podróży. Ze Szczecina do Paryża to sobie można autokar znaleźć... oczywiście żartuję, ale chyba wiesz o co chodzi.

    mi chyba najwięcej przyjemności i satysfakcji sprawiają szybko pokonane trasy z względnie dużą ilością kierowców (ok 150-200 km na kierowcę) i w takich podróżach jestem specjalistką :)

    aczkolwiek np po mistrzostwach autostopowych czułam pewien niedosyt, zwłaszcza jak rozmawiałam z uczestnikami którzy dojechali dużo później ale z dużo większą ilością przygód...
    tak trochę za szybko to się odbyło - ani się spostrzegłyśmy i po 27 godzinach byłyśmy w Splicie.
    cóż, nie można mieć wszyystkiego


    a kto kupuje posiłki na stacji benzynowej?? raz zaszalałam i o 4 nad ranem kupiłam kawę :)

    a z liniami lotniczymi to racja. tanio jest, no ale znowu to przecież nie to samo...ile się traci po drodze, jedynie niebiańskie widoki trochę rekompensują deficyt przygody. po za tym jak dla mnie latanie samolotem jest dużo bardziej męczące i stresujące (i nie chodzi tu o lęk przed lataniem) niż autostopowanie - sama ostatnio tego doświadczyłam podczas listopadowej podróży do Rzymu i Barcelony.

    ale oferty kuszą, oj kuszą muszę przyznać i chyba znowu dam się skusić i po sesji sobie odreaguję wszystko w Portugalii. Czasu mam mało, a na stopa prze Hiszpanię chyba by się dłuuugo jechało.
    ale niedosyt pozostanie ;)

  • Gość Marek napisał(a) z *.chelmnet.pl komentarz datowany na 2007/12/18 23:27:09:

    Co to są peagi?

  • autostopka napisał(a) komentarz datowany na 2007/12/18 23:37:21:

    peage (z francuskiego) to bramki przy wjezdzie na autostrady. zwane rowniez payami (to a z angielskiego)
    :)

  • Gość pajotoja napisał(a) z *.internetdsl.tpnet.pl komentarz datowany na 2008/01/24 19:44:38:

    Pan młody inwestor do końca chyba nie wie co to znaczy autostop. Jakiekolwiek rozszerzanie tego pojęcia jest bardzo nie fair. Dla mnie autostop ma jedną najważniejszą zasadę: CZAS SIĘ ZATRZYMAŁ. Kilka dni do Francji, to znaczy, że ktoś coś przeżył, a nie przeleciał (tak mi się tu pewne skojarzenie nasuwa.. można z kimś coś przeżyć, można też kogoś..:)
    Po części jestem nawet za tym aby zniesiono pewne zawody, a mianowicie samo wyrażenie: "Autostopowe zawody" - to coś w rodzaju koszykarzy NBA grających na olimpiadzie (jak wiadomo olimpiada - to zawody amatorów).
    Niestety zdaję sobie sprawę, że w tych czasach ze wszystkim tak się dzieje. Zawody organizuje się we wszystkim.
    Jestem za a nawet przeciw. Przeciw, ponieważ łamią główną zasadę.
    Za, bowiem autostop dla mnie (uwaga nastąpi kulminacja wypowiedzi) to dwie sprawy: forma i filozofia (jak zwał tak zwał:)
    Czysty mój filozoficzny autostop jest najpiękniejszy: nie wiesz dokąd jedziesz, jak długo, po co, dlaczego. DO Francji? A proszę Cię bardzo: przez Budapeszt! A jak!!
    Jako forma natomiast.. jedną z przyczyn jazdy przeze mnie na stopa była.. oszczędność czasu. Jadąc w piątek z internatu do domu autobusem 100 km, zabierało to z przesiadką 3 godziny, na stopa godzinę, czsami dwie.

    No i co do porad:
    ok
    Ale
    Chyba największą przyjemnością jest poznawanie tajników i wymyślanie ich samemu. Np. trik z robieniem miejsca (usuwanie się) - myślałem, że tylko ja go znam:)
    Po drugie (i tu ukłon do mojej filozofii czystego stopa), taka tabliczka np. odbiera radość z niewiedzy dokąd jedzie człowiek, który nam się zatrzymał. Ja uwielbiam ten moment, kiedy następuje informacja: "Panie, ale ja tylko do następnej wioski!" - zdarzenie miało miejsce na drodze ekspresowej, kiedy jechałem na drugi koniec Polski. Wsiadłem - z tabliczką nigdy bym tego człowieka nie poznał.
    Pofilozuję dalej. Zaczęłem jeździć jeszcze w czasach mniejszego tłoku (10 lat temu). Wiesz, ze używano wtedy takich okrągłych kart od Tirów, (taka papierowa tirowa "czarna skrzynka") - na nie się podobno dobrze łapało Tiry - bo kierowcy wtedy wiedzieli, że to "swój" człowiek stoi.
    Dla mnie ideał kierowcy, to ten który, mimo wszystko uważa Cię za swojego, a ideał autostopicza, to ten który nie robi umizgów, wślizgów i podlizgów (ale głupie słowo:)

    Wrócę do poradnika i porad - podkreślę, że wszystko się zgadza i jest ok!!!!:)

    Pamiętać należy jednak, tak jak pisałaś zresztą, że wszystko jest względne. Nawet jak chcę dojechać do Francji w 8 godzin (młodzi inwestorzy, nie takie cuda robią:), to mogę złamać wszystkie te zasady, a i tak może mi się udać.
    I w tym całe szczęście autostopa!!:)
    Podobnie z mistrzostwami i mistrzami - oczywiście są ludzie świetni w tym, nie przeczę, ale kiedy startuje 20, 30 świetnych par, przypadek decyduje o tym kto będzie najlepszy. To tak jak jajecznica z 4 jajek, 1 cebuli i kawałka kiełbaski - 10 profesjonalnych kucharzy startuje w zawodach.. i czym będzie różniła się najgorsza od najlepszej jajecznicy? A dodam, że pewnie tysiące kucharzy nie wzięło udziału w konkursie, bo po prostu... stali przy drodze i nikt ich nie chciał zabrać:):):)

Dodaj komentarz